poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział trzeci


Charlie:
-Charlie! - usłyszałam spanikowany głos Elise. Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi, leniwie przewróciłam się na drugi bok i wyciągnęłam telefon spod poduszki. Była 8 rano.
-Czego?! – krzyknęłam. Myślałam że to Emma albo Rose czegoś potrzebują.
-Za pół godziny jest śniadanie i radzę się wam pośpieszyć! - usłyszałam w odpowiedzi. Szybko wstałam z łóżka i podbiegłam do drzwi, żeby je otworzyć. Ujrzałam śliczną blondynkę.  Spojrzała na mnie i skrzywiła się.
-Ale… Najpierw może się przebierz. - Zrobiło mi się głupio, byłam zaspana, rozczochrana i w samej piżamie. Przy niej wyglądałam okropnie.
-Oh... Przepraszam, już idę. - Wyjąkałam, a dziewczyna znowu się skrzywiła. Zaczynała mnie drażnić, nie wiem kim jest, ale lepiej żeby już sobie poszła.
-Tak w ogóle to jestem Samanta i mam wam pomóc odnaleźć 
się w tej szkole.  Może poczekam na was na dole? Do zobaczenia. - Odwróciła się i odeszła, zostawiając mnie zaskoczoną. 
-Co się stało El? - zapytałam idąc w stronę łazienki. 
-Czy my dzisiaj nie miałyśmy treningu?! – krzyknęła moja przyjaciółka. Stanęłam na środku pokoju i otworzyłam szeroko oczy. Upuściłam wszystko co miałam w rękach i krzyknęłam:
-Miałaś nastawić budzik, El! Mamy przechlapane, dopiero drugi trening a już nas nie ma! Przecież trener nas zabije,  a chłopaki… Nigdy nie zaakceptują nas w swojej drużynie. Będzie jeszcze gorzej niż jest. Lou znowu będzie nam docinał… - mówiłam, dopóki Elise nie podeszła do mnie i nie zaczęła mnie uspokajać. Nie wierzę, że to się stało.

Właśnie zjadłyśmy śniadanie. Byłam strasznie głodna, ale musiałam się powstrzymywać, bo gdy wzięłam sobie porcję normalnego śniadania, wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie jak na dziwoląga. Szczególnie Samanta, która jak widać było po jej minie nie była zadowolona z siedzenia z nami przy jednym stoliku i co chwilę zerkała na swoje przyjaciółki wymieniając z nimi spojrzenia. W końcu się odezwała. Znudzonym głosem powiedziała:
-Co wy na to, żebym powiedziała że wam pomogłam, a wy po prostu przytakniecie? Hę? Sorry, ale ja na prawdę nie mam ochoty tu z wami siedzieć. Powiecie że jestem super i tyle. - Nie czekając na odpowiedź poszła do swoich koleżanek. Byłam tak zdziwiona że nie wiedziałam co mam zrobić.
-Nie lubię jej, jest dziwna. - Powiedziała El teatralnym szeptem, na co wszystkie się zaśmiałyśmy. Wtedy znowu wszystkie oczy zwróciły się w naszą stronę.
-To tutaj nawet nie można się śmiać? – szepnęła Emma i zrobiła zdziwioną minę.
-Ta szkoła jest… Nie wiem czy dobrze zrobi… -Przestań. – przerwała Rose Elise.
-Nie możemy od razu się poddawać. – powiedziałam. – Chociaż spróbujmy, przecież nie musimy się z nimi kolegować, a zresztą nawet nie mam zamiaru… Gdy patrzę na nie wszystkie.
Wszystkie znowu zaczęłyśmy się śmiać, a Samanta przewróciła oczami.
-One patrzą na nas jakbyśmy były z innej planety! Hahahahaha! – Zaśmiała się Emma. –Może lepiej już stąd idźmy, szkoda, że nie wiem nawet w którą stronę!
-Jakoś damy radę, zostało nam trochę czasu. – Powiedziała El i podniosła się z miejsca.
-Pssst, Charlie… - Szepnęła Elise. -Po lekcjach musimy iść do trenera, idziemy zaraz?
Kiwnęłam głową i nie zdążyłam nic odpowiedzieć...
-Panno Peredez! Czy w waszej poprzedniej szkole nie nauczyli was kultury?!
Wszystkie dziewczyny w klasie wybuchnęły śmiechem, a my oblałyśmy się rumieńcem.
-Przepraszam, to się nie powtórzy. – Powiedziała Elise.
Rose i Emma siedziały po drugiej stronie sali i widziałam jak patrzą z wyrzutem na Panią Brite.  Chyba raczej nie polubię lekcji historii. Nie żebym lubiła ją wcześniej, ale… No tak, znalazłam kolejny powód żeby zasiać cień wątpliwości. Dobrze, że zadzwonił dzwonek i szybko się otrząsnęłam.
-To co, idziemy? – powiedziała Elise.
-Czekaj, pójdę powiedzieć dziewczynom.
-A właściwie to jak my go znajdziemy? - Zapytała El, gdy byłyśmy już prawie przy budynku. 
-Pójdziemy tam gdzie ostatnio miałyśmy trening, musi tam być. - Odpowiedziałam pewnym głosem, chociaż bałam się, że możemy go nie znaleźć. Wyszłyśmy zza budynku i ujrzałyśmy całe boisko, a na nim mnóstwo chłopaków. 
-El... Nie wiem czy to był dobry pomysł… - Powiedziałam zatrzymując się niepewna co zrobić dalej.
-Nie będziemy wracać z powrotem kolejne 20 minut! Jak już tu jesteśmy to zróbmy coś pożytecznego i pogadajmy z trenerem. - Odpowiedziała Elise chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę szatni. 
-W szatni go raczej nie znajdziemy… - Dodałam lekko zakłopotana.
-Ale tam dowiemy się gdzie jest, już nie marudź tylko chodź. - Mówiła coraz bardziej zdenerwowana. Przygryzłam wargę niepewna co zrobić, ale kiedy zobaczyłam, że Elise coraz bardziej się oddala pobiegłam za nią. Ostatnie czego chciałam, to zostać tu sama. Byłyśmy już prawie przy drzwiach, gdy usłyszałyśmy gwizdek. Odwróciłam się i zobaczyłam jak wszyscy schodzą z boiska i kierują się w naszą stronę. 
-El... – powiedziałam i pociągnęłam ją za rękaw.
-Co znowu? Nie mów że chcesz wracać, bo ja nigdzie nie idę! - odpowiedziała prawie krzycząc.
-El! Odwróć się!- Zobaczyłam jak powoli zamiera a jej oczy robią się coraz większe. 
-Chowamy się! - pisnęła. Rozejrzałam się, ale nigdzie nie widziałam dobrej kryjówki. Spojrzałam na Elise, a ona otworzyła drzwi szatni i spojrzała pytająco. Nie wiele myśląc weszłam do środka, a El zaraz za mną. Pobiegłyśmy w głąb pomieszczenia i schowałyśmy się w kabinie do przebierania, gdy usłyszałyśmy jak drzwi się otwierają, a głosy stają się coraz głośniejsze. Stałyśmy tam starając się
nie wywołać nawet najmniejszego hałasu. Słyszałyśmy jak chłopaki biorą prysznic i rozmawiają o treningu. Parę razy ktoś otworzył którąś z pobliskich kabin, a wtedy moje serce przestawało pracować. Czekałyśmy aż wszyscy wyjdą, kiedy nagle usłyszałyśmy, że ktoś się zbliża. Zamarłyśmy w bezruchu, kiedy ktoś chwycił za drzwi. Wstrzymałam oddech, ścisnęłam Elise i zamknęłam oczy. Modliłam się, żeby ta osoba w ostatniej chwili zmieniła zdanie. Ale tak się nie stało.
-Co wy do dia… - Zaczął krzyczeć Marco, kiedy w odpowiednim momencie zamknęłam drzwi i położyłam mu moją dłoń na ustach pokazując, że ma się uciszyć.
-Co się stało? – Krzyknął jakiś chłopak. Zdjęłam rękę z ust Marco. Na jego twarzy jak zwykle pojawił się uśmiech. Popatrzyłyśmy na niego błagalnym wzrokiem, on przytaknął i powiedział:
-Nic, po prostu ktoś zostawił tutaj brudne gacie. – Odpowiedział brunet powstrzymując śmiech.
-Co Ty mówisz? – Usłyszeliśmy i zobaczyłam jak otwierają się drzwi. W tym momencie znowu zamarłyśmy. Marco przytrzymał drzwi i odpowiedział chłopakowi, że nie może wejść do kabiny.
-Dlaczego? Myślisz, że nie widziałem Cię w samych majtkach? – odpowiedział .
-Emmet, pokażę Ci później, idź się przebrać stary i poczekaj na mnie przy drzwiach.
-No… Dobrze, tylko szybko. – Powiedział chłopak i wszedł do kabiny obok.
Marco popatrzył na nas ukazując rząd swoich białych zębów.
-Dziewczyny… Muszę się przebrać. – Powiedział prawie bezgłośnie i znowu posłał nam uśmiech.
-Mamy zamknąć oczy? – Odszepnęła El i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Marco kiwnął głową i czekał, aż zrobimy to, o co nas prosił. Po chwili spełniłyśmy jego prośbę. Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, wszyscy wyszli już z szatni. Nie czekając na nic, wybuchnęłam gromkim śmiechem. Po chwili dołączyła do mnie Elise. Obie otworzyłyśmy oczy i zobaczyłyśmy Marco w samych majtkach. Zrobił grobową minę, ale po chwili także przyłączył się do śmiechu.
-No, czyli w rekompensacie ja też muszę zobaczyć was w samych gaciach! – Powiedział i posłał nam uśmiech. Wystawiłyśmy mu język, kiedy nagle drzwi się otworzyły i ujrzałyśmy blondyna, który popatrzył na nas zdziwiony.
-Yyy… Marco, możesz mi wytłumaczyć co one tutaj robią? Nie żeby mi to przeszkadzało, ale…
-Hahahahahah, poznaj Elise i Charlie, wytłumaczą nam to później, mam nadzieję!

...
-Trener jest za drzwiami. - Poinformował nas Emmet. 
- My tu na was poczekamy. - Dodał Marco z uśmiechem. To, że byłam zdenerwowana to mało powiedziane. Elise chwyciła mnie za rękę i weszłyśmy do środka. Trener siedział przy biurku i przeglądał jakieś kartki. Wszędzie na półkach znajdowały się puchary. Gdy weszłyśmy podniósł wzrok.
-Mam nadzieję, że macie jakieś wytłumaczenie  na waszą dzisiejsza nieobecność? - Zapytał na samym początku.
-Dzień dobry... My właśnie... – Powiedziała El.
-Nie toleruję spóźnień, ani nieuzasadnionych nieobecności.
-Chciałyśmy...
-Mam nadzieję, że zdarzyło się to ostatni raz?
-Tak, oczywiście. - Odpowiedziałam.
-Przepraszamy. Już więcej się to nie powtórzy. - Dopowiedziała Elise.
Obie byłyśmy bardzo zdenerwowane, a trener nie ułatwiał nam zadania.
-Czekam na wyjaśnienia. – Odpowiedział.
-Postanowiłyśmy, że powiemy prawdę i nie będziemy wymyślać jakiś niestworzonych historyjek…
-Czekam. – Ponaglał nas Pan Alex. -To wasz drugi trening i już byłyście nieobecne. Jeśli tak dalej pójdzie, to nie widzę waszej przyszłości w tej druż…
-Nie nastawiłyśmy budzika i obudziło nas dopiero pukanie do drzwi. – Powiedziałam na jednym wydechu.  Serce waliło mi jak młotem. Trener popatrzył na nas z nad okularów. Wstał z miejsca i po chwili usiadł na biurku. Założył ręce i powiedział:
-Dobrze. Dziękuję, że jesteście szczere. Ponieważ jesteście tutaj nowe, możemy iść na układ, ale powtarzam jeszcze raz, że nie toleruję spóźnień, a nieobecność wybaczam tylko podczas choroby. Jeśli chce się być w czymś dobrym, nie można opuszczać treningu bez powodu. Musicie to odpracować. Zobaczę, czy naprawdę wam zależy.
Popatrzyłyśmy na siebie zdziwione i wystraszone.
-Zrobię wszystko, tylko niech Pan pozwoli nam trenować dalej. – Powiedziała El.
-Nie potrafię żyć bez piłki, zrobię wszy-stko! – Odowiedziałam drżącym głosem.
-Dobrze… Więc… Najpierw przez najbliższy tydzień, zobaczymy jak będzie dalej, będziecie miały treningi ze mną zaraz po waszych lekcjach. Mam nadzieję, że będziecie stawiać się punktualnie. Wiecie co oznacza spóźnienie? – Przytaknęłyśmy. -Mam nadzieję, że tym sposobem nauczę was punktualności i odpowiedzialności? – Powiedział Pan Hauptin i uśmiechnął się.
-Ta nieobecność, to ostatnia nieobecność w naszym życiu Proszę Pana. – Powiedziała El ze śmiechem rozluźniając atmosferę. Uśmiechnęłam się razem z nią.
-Więc do jutra o 6? Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać?
-Do widzenia, będziemy na pewno. Punktualnie. – Odpowiedziałam i wyszłyśmy z gabinetu.

Rozmawiałyśmy z Marco i Emmetem przechadzając się wokół szkoły ponad godzinę. Kiedy zorientowałam się, że nie umiemy niczego na jutro i nie odrobiłyśmy jeszcze pracy domowej zrobiło mi się niedobrze. Tak przyjemnie spędzałyśmy z nimi czas. Ale czar prysł.
-My musimy się już chyba zbierać… Jest już późno.
-Wcale nie. – Opowiedział Emmet.
-Zostańcie jeszcze chwilę. Pokażemy wam naszą szkołę, o tej godzinie nie ma już lekcji i można wejść wszędzie, nawet do pokoju nauczycielskiego, oczywiście jeśli zna się kod. – powiedział Marco i posłał nam jeden ze swoich cudownych uśmiechów.
-Może jutro… Dzisiaj już naprawdę musimy iść. – Powiedziała smutnym głosem El.
-Nie możemy jutro, po lekcjach mamy trening, a potem nauka, zapomniałaś? – Powiedziałam.
-Jak to trening? – Zapytał zdziwionym głosem Emmet.
-No bo… Nie było nas dzisiaj… Zapomniałyśmy o budziku… Musimy to odpracować… - Powiedziała El.
-Przepraszamy. – Powiedziałam i spuściłam głowę w dół. Będzie ciężko – Pomyślałam.
-Szybko minie. A co do jutra - nie szkodzi, mamy całe życie! Zresztą jutro i tak nie zdążyłybyście poznać całej reszty naszej bandy! – Powiedział jak zwykle uśmiechnięty Marco. -Może was odprowadzimy? I tak nie mamy już nic do roboty. Tylko chodźmy tyłem, bo nie możemy wychodzić poza teren szkoły bez pozwolenia, ok?
-A my? Do której możemy być poza budynkiem? – Zapytałam El idąc obok Emmeta.
-W ogóle? Ups… – Odpowiedziała Elise i zaczęła się śmiać. –Już chyba nie może być gorzej! Hahahahahah, kocham Cię Charlie.
-Ja Ciebie też El. Będziemy biegnąć i nikt nas nie zauważy! – odpowiedziałam.
-Dobry pomysł, sam bym na to nie wpadł. – Powiedział Emmet ze śmiechem.
Rozmawialiśmy, aż nie doszliśmy do bramy naszej szkoły.
-To… Do zobaczenia jutro o 6? –powiedział Marco i pożegnał się z nami, po czym zrobił to też Emmet.
-Do zobaczenia. – Powiedziałam i posłałyśmy im całusa. Szybko dobiegłyśmy do drzwi i od razu potem pobiegłyśmy do pokoju naszych przyjaciółek. Tak dużo się dzisiaj wydarzyło.


______________________________________________________
Mamy nadzieję, że wam się podoba i czekamy na komentarze :>

6 komentarzy:

  1. hjsagcjasbvyc basvcxiskd
    byvtscxbnsdkjbvisdkjvschdk
    sbxusygdvbcsdhvyods
    no tyle na temat rozdziału <3
    wspaniły!!! kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś mnie uprzedził :( a chciałam być pierwsza. No cóż, rozdział wspaniały. Czekam na następny, mam nadzieję że dodacie szybko. Zakochałam się w Macro <3. Do następnego. ~Alexa

    OdpowiedzUsuń
  3. No, nareszcie! Jest rozdział! Yeah, jaram się <3 Przepraszam was, taka wieczorna głupawka. Czytałam ten rozdział może 10 razy i dalej szczerzę się jak głupia. Hahahahah, akcja z Marco, po prostu genialna <3 Szkoda że było tak mało Rose i Emmy, ale rozumiem, że nie możecie dawać każdej w każdym rozdziale. Blog jest niesamowity, nawet nie wiecie jak bardzo czekałam na ten rozdział...ale opłacało się ponieważ jest genialny. Wy jesteście genialne. Mam pytanie.
    Czy postacie jakkolwiek są podobne do was, czy wymyśliłyście je całkowicie? Czy może jest w nich trochę z was? Mam nadzieję, że niedługo pojawią się chłopaki, mam na myśli Zayn'a, Niall'a, Liam'a no i Harr'ego i Lou. Ciekawi mnie też kto z kim będzie...hmmm póki co pojawili się Marco i Emmet...kurcze napiszcie szybko bo nie mogę się już doczekać. Ten komentarz nie ma sensu. Jeszcze raz, WSPANIAŁE OPOWIADANIE. KOCHAM WAS ZA TO ŻE JE PISZECIE. Czekam na nexta - Dżil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W postaciach jest trochę nas :)
      Dziękujemy ♥

      Usuń
  4. Świetny rozdział, jestem ciekawa co będzie dalej...jak połączycie chłopaków z dziewczynami. Póki co moją faworytką jest Rose, ale to pewnie dlatego, że uwielbiam siatkówkę...macie świetny temat...ta szkoła, piłka nożna, siatkówka...jesteście genialne. I też zastanawiam się, czy naprawdę jesteście czterema przyjaciółkami...czy to wszystko fikcja. Więc? Czekam na następny rozdział, można wiedzieć kiedy można się go spodziewać? No cóż nic innego mi nie pozostaje jak czekać...i sprawdzać bloga 100 razy dziennie. / Combogo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy przyjaciółkami. Jeśli chcesz być informowana o naszych nowych postach na blogu to możesz śledzić nas na twitterze, nasze nazwy to @Martyna2305 i @charliejsmiley :)

      Usuń